, ,

Jak sama nazwa wpisu podpowiada, będzie to recenzja nowego SimCity. Przygotujcie się na zaciekłą walkę o surowce i koszmarnie niebezpieczne układanie dróg, ścieżek i stawianie pawilonów. A tak serio to pogadamy dzisiaj o Dragon Age 2.

Każda nowa gra promowana przez duży koncern to kolejna okazja do tego by pokazać jak dobrze programiści i graficy są w stanie odwzorować warunki panujące w rzeczywistości i by na ekranie monitora były jeszcze bardziej wiarygodne i przekonujące niż kiedykolwiek dotąd. Większe starania i koszty poniesione przez chęć osiągnięcia tego celu,wiążą się również z fatum wrażenia sztuczności.

Im większe starania o to by gra wyglądała realnie, tym większe rozczarowanie budzą ubytki w tym co może zostać zauważone- źle zapętlone animacje, źle nałożone tekstury, źle działający skrypt. Gdy gracz to dostrzega, magia wczuwania się w postać pryska. W dzisiejszych czasach coraz więcej gier ma z tym problem i to właśnie jedną z tych gier jest Dragon Age 2. Wbrew temu co sądzi dział promocji, sytuacja nie wygląda dobrze.

smokowonsz

Zanim ostatecznie i definitywnie rozprawię się z kontynuacją zeszło rocznego hitu od BioWare i EA, przytoczę pokrótce z czym to się je. Akcja gry rozgrywa się na przestrzeni kilku lat od momentu wybuchu plagi w Fereldenie i opowiada dzieje człowieka nazwiskiem Howk. Historia jest opowiadana z perspektywy jednego z członków drużyny bohatera, ‘czempiona’. W ten sposób twórcy próbują usprawiedliwić swoje odejście od stylu zdefiniowanego w pierwszej części- wszelkie wyolbrzymienia i dysproporcje wynikają z tego jak przygody u boku bohatera zostały zapamiętane i zinterpretowane.

Wracając do tematu- Rodzina głównego bohatera postanawia opuścić ojczyznę i udać się do Wolnych Marchii, dotąd nieznanych ziem, by tam szukać ratunku przed mrocznymi pomiotami. Właściwym miejscem rozgrywki jest Kirkwall, dawniej miasto niewolników imperiów, obecnie metropolia borykająca się z problemem biedy, korupcji, napiętych stosunków między magami i templariuszami, oraz qunari, co do których niczego nie można być pewnym.

Wszystkie zagadki i trudności czekają na śmiałka który podejmie się zaprowadzenia ładu i porządku. W zasadzie to wspomniane zagadki i trudności same nas znajdują i proszą się o poskromienie. Rolą gracza w tej grze nie jest wczuwanie się w postać na modę rpg’ową, tylko bawienie się danymi możliwościami, szerząc prawo i porządek, albo wprowadzając jeszcze większy zamęt i niepokój.

Lękaj się krwawiącej stali! Klękaj do

Twórcy Dragon Age 2 postawili na jeszcze większą optymalizację i obniżenie kosztów realizacji projektu niż w przypadku pierwszej części. Udało się, co trzeba przyznać,skrócić czas wczytywania zapisanego stanu gry, a także czas ładowania kolejnych lokacji. Na tym jednak lista zalet cięć w projekcie się kończy. Pomijając fakt zrezygnowania z lokalizacji dialogów, czego można się było raczej spodziewać, nie da się nie ominąć tematu wszechobecnej stagnacji.

Całe środowisko jest statyczne i nieinteraktywne, a przemierzać je można za pomocą wąskich tuneli. Budowle i roślinność zaskakują swoją prostą geometrią. To, że akcja gry rozgrywa się w okolicach miasta toczonego zgnilizną i zepsuciem, świadczą nie tylko ponure i brudne zaułki, ale również postacie tła – ich modele wołają o pomstę do nieba. W przypadku zamkniętych lokacji, takich jak dzielnice biedoty czy plac targowy, jest zachowana zasada spójności i na scenie znajdują się wszystkie te elementy, które powinny tam bać. Co innego w przypadku gdy udamy się na wyprawę poza miasto.

Pomijając fakt że większość lokacji jest tworzona w oparciu o kilka ciągle powtarzających się schematów, sam sposób wypełnienia przestrzeni budzi niesmak- las stanowiony przez kilka plastikowych sosenek, albo łańcuchy górskie bez łańcuchów górskich i gór, to tylko początek.

Ups, rozlałem

Poza światem przedstawionym, zmianie uległa także cała oprawa gry, na którą składają się okna, ikony, elementy mechaniki itp. Nowy, minimalistyczny do granic absurdu interfejs oraz uproszczenie systemu zdobywania umiejętności jasno dają do zrozumienia graczowi, że obcuje on z grą przeznaczoną nie tylko na komputery osobiste, ale również na konsole.

Nie ma co się doszukiwać jakichś bardziej skomplikowanych modyfikatorów, statystyk i tak dalej. Wszystko co gracz powinien wiedzieć o statystykach i konsekwencji przyznawania punktów odpowiednim atrybutom, jest napisane czarno na białym- nie ma tu żadnej tajemnicy i nie domówień. Chodzi o to by jak najszybciej móc zorientować się w aktualizacjach profilu postaci i czym prędzej powrócić do gry.

Co jak co, ale tutaj się nic nie poplącze

Kiedy pierwszy raz zobaczyłem bohaterkę (grałem kobietą awatarem) noszącą na plecach miecz większy od niej samej, pomyślałem że coś się stało podczas instalacji i że modele są źle wyskalowane. Potem dotarła do mnie brutalna prawda, że nowa produkcja BioWare oparta jest na zasadach jakimi rządzi się japońska manga.

O ile w pierwszej części elementy obecne w grze, a wyznaczające styl komiksu japońskiego, takie jak krew tryskająca z każdej części ciała, były do zaakceptowania i możliwe do rozsądnego uzasadnienia, o tyle teraz ich nasilenie i wplątanie w kilka innych aspektów rozgrywki budzi niesmak- 100 kilogramowe miecze, hordy przeciwników rozlatujących się na pojedyncze atomy. Jakby tego było mało, podobne hiperstylizacje objęły również dialogi. Każda walka jest przerywana co najmniej raz po to by postaci obecne na scenie mogły podzielić się z głównym bohaterem swoimi przemyśleniami.

Dramaturgia ! Epickość !

Pomijając ‚gadatliwość’ członków drużyny, zdecydowanie najmocniejszą stroną Dragon Age 2 i z tym nie mam zamiaru się sprzeczać, są sekwencje dialogowe. Rozmowy są bardziej swobodne i mimo iż sprawiają czasem wrażenie wyjętych z ‘Mody na sukces’ to i tak jest dobrze. Postacie przyjmują adekwatne do sytuacji gesty i ton głosu.

Jedyną wadą prowadzenia rozmów w tej grze jest pójście w ślad za Mass Effektem i uzależnienie wyboru nie od treści lecz od nastawienia- nożna wybrać z pośród postawy między innymi: dobroczyńcy, brutala, cynika. Dokonując tego wyboru, postać wypowiada kwestię odpowiadającą konkretnej postawie.

Wypowiedź zenka skłania do refleksji

Chciałoby się jeszcze to jakoś wszystko podsumować, by wiadome było iż można to ubrać w jakieś jedno zbiorowe pojęcie, maskę która samym swym przytoczeniem wyjaśnia i klaruje wszystko. Trudno jednak wybrać jedno dobre określenie pasujące do Dragon Age 2. Jako że czuję się związany z pierwszą częścią tej gry, która w moim przekonaniu była o wiele lepsza, mogę tylko powiedzieć, że druga część jest zbiorem nie spełnionych oczekiwań i nadużyciem zaufania do jeszcze nie stężałego i nie uformowanego dobrze fandomu.