, ,

Sikłel filmu opowiadającego historię walczących z sobą gigantycznych robotów, został 11oficjalnie uznany za najgorszy film roku. Brak w nim humoru, sensu, spójności i jeszcze kilku innych rzeczy, takich jak wyczucie dobrego smaku i nie przeciąganie głupich wątków.Mógłbym się zgodzić z tą opinię, gdyby nie fakt, że udało mi się przeżyć seans na którym byłem ostatnio w kinie, na którym to seansie, w wygodnym, lecz nie swoim, zarezerwoanym dwa dni wcześniej, fotelu za który wybuliłem ponad dwie dychy, rzuciłem oko na trójwymiarowe i bardzo bardzo bardzo drogie w produkcji cudo James’a Camerona- chodzi oczywiście o wszystkim znanego Avatara, o ktróym mówiło się od ponad roku że będzie to super ekstra mega czad! … cóż … rozczarowanie, to zdecydowanie za mało.
jedyny powód dla którego warto pójść na ten film do kina, to chęć zobaczenia wykreowanego przez James’a świata Pandory, z całą jej bogatą fauną i florą. To naprawdę naprawdę Naprawdę jedyna rzecz która może skłonić do tego by spędzić w sali kinowej więcej niż 15 minut. Wszystko inne, scenariusz, dialogi, muzyka, oraz super trójwymiar jest do chrzanu!
Zacznijmy od tego że historia opowiedziana w tym filmie jest tak beznadziejnie mdła, płaska i pozbawiona polotu, że aż trudno to opisać bez niecenzuralnego słownictwa. Do tego dialogi postaci są… nie, to nie są dialogi. Dialog mamy wtedy jak mamy wymianę uprzejmości, konflikt interesów czy coś takiego. W Avatarze nie ma dialogów, są za to puste i zimne komendy, albo rozkazy. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć ile razy powtarza się zwrot „zaufaj mi”. O muzyce nie da się powiedzieć że jest jakaś wspaniała i poruszająca. Efekty dźwiękowe owszem dają radę, ale muzyka jak najbardziej nie. Co do trójwymiaru… kilka razy w czasie trwania Avatara, zdejmowałem okulary i je czyściłem- poprostu, myślałem że muszą być strasznie brudne, skoro efekt „przestrzenny” nie działa. Avatar nie prezentuje niczego co nadawałoby się do pokazania w 3D. Absolutnie nic: żadna ze strzał wypuszczona z łuku nie przeleci przez środek ekranu, jak również żadna z rakiet. Owady, gałęzie, drzewa przesuwają się z lewej na prawo a nie w przód i w tył. Jedyne czym można się cieszyć z wydania 25 złotych tylko za to żeby założyć śmieszne gogle było wrażenie wiszących w powietrzu napisów dialogowych- to wszystko.
Transformery przynajmniej miały jakieś fajne konfrontacje- walki wręcz i na odległość. Twórcy transformujących się robotów zadbali przynajmniej o to, by w jakiś sposób uzasadnić akcję w filmie. Twórcom Avatara zabrakło chęci na zrobienie nawet tego. Powód dla którego warto zorganizować siły militarne na innej planecie i wypowiedzieć wojnę miejscowej ludności sprowadza się do jednej rzeczy. Ok- z tym mogę się zgodzić. Ale czy do jasnej ciasnej musi to być zamknięte w jednym zdaniu! Centralnie- w jednym zdaniu, kurde bele !

Ocena Avatara: 3/10

Na razie to tyle. Nastę;pnym razem zamieszczę swoje wrażenia i spostrzeżenia na temat gry Dragon Age.
A tym czasem- natra