,

Właśnie tak, nie inaczej. Sprawa rozchodzi się o Dystrykt 10, a bardziej konkretnie o to, jak powinna wyglądać kontynuacja D9. Przezwyciężyłem pokusę i poszedłem na ten film dopiero dzisiaj, nie czytając żadnych spojlerów. Ubrany w przeczytane recenzje, wysłuchane komentarze, oraz koszulkę polo usiadłem na fotelu w sali projekcyjnej. Oto co zapamiętałem, co może zostać, co powinno zniknąć:1. Ujednolicenie- długo czekałem na ten smakołyk, aż w końcu się pojawił. Zwykłe, zwyczajne spojrzenie na alternatywną wizję rzeczywistości w której dwa światy, dwie rasy, zostały tak doskonale połączone, zespolone.
2. Obcy- wykonanie: perfekcyjne, złożoność: zadowalająca, charakter: beznadziejny ;/
3. Zwyczajność- nie ma niczego niezwykłego. Fabuła nie zachwyca, ale za to nie jest zbytnio wydumana ani spłaszczona.
4. Kamera- chętnie zabiłbym typa, który wpadł na pomysł by zrobić cały film w konwencji „poruszanej kamery” ;/ To nawet nie jest denerwujące- to po prostu nie właściwe. Owszem- od czasu do czasu, ale nie cały film.
5. Nieznani- to wspaniałe, że gdy widzisz na ekranie jakiegoś bohatera, nie musisz się zastanawiać jak nazywa się grający tą postać aktor i kojarzyć go z poprzednimi filmami. Ja osobiście nie poznałem nikogo z tego filmu, żaden z aktorów nie wydał mi się znajomy- i dobrze !
6. Nigeryjczycy- wtf?
7. Brud – zarówno ten dosłowny jak i ten polityczny jest tak wkurzający, przytłaczający, niesprawiedliwy i wszechogarniający że zapominasz o nim i przestaje on być tematem filmu a staje się jego częścią- spójnym i uzasadnionym elementem.
8. Technologia – technologia obcych wymiata :D nic dodać nic ując- co bym nie powiedział, byłby spojler ;]
9. Muzyka- notoryczny brak muzyki. Nie jako konwencja filmu wyklucza używanie elementów „nie realistycznych”, ale jakaś kultowa muzyczka by nie zaszkodziła moim zdaniem.

Podsumowując, nie będę sie podpisywał pod tym że D9 jest najlepszym filmem sf ever, ale za to z niecierpliwością czekam na D10 w kinie a na D1 w formie komksu ;]