starcietytanow-icon

, , , ,

Nie ma co ukrywać i bawić się z pseudo obiektywne wywody. „Starcie tytanów” jest najgorszym filmem, jaki widziałem wciągu ostatniego ruskiego miesiąca. Nawet „Avatar” był lepszy!

Zacznijmy od początku.

Jest sobie starożytność, w której mitologiczne stwory są na porządku dziennym. A nie przepraszam- cała mitologia została zmiażdżona, rozmemłana, wypluta i spalona na węgiel. Równie dobrze można by powiedzieć że akcja filmu dzieje się 1000 lat po trzeciej wojnie nuklearnej i nadludzie są panami świata, natomiast genetyczne deformacje niektórych osobników, uczyniły z nich postach wśród lokalnej gawiedzi.

duże skorpiony dżinów !!

Co do fabuły…

Zły gość, mówi że za 10 dni:
a) miasto zostanie zniszczone przez bestię;
b) księżniczka się poświęci i da się pożreć bestii;
Protagonista Prteusz, chcąc nie chcąc musi coś z tym fantem zrobić, a skoro żadna para cycków nie może się zmarnować, to trzeba zabić potwora. 94% filmu skupia się na tym, aby znaleźć sposób na zabicie potwora, 5% filmu poświęcono na sceny w których postacie nie walczą (…), natomiast 1% filmu to walka z samym potworem. Komentarz zbędny. Pozostaje mi tylko dodać, że w trailerze jest zawarta cała fabuła i najdroższe sceny z filmu.

Dialogi i kreacje postaci

Tu akurat nie mogę nic powiedzieć, bo jak głosi ludowe porzekadło, nie można wypowiadać się na temat czegoś, czego nie było. Gdyby któryś z realizatorów pokusił się na to by na miejsce aktorów, wstawić wycięte (przez pięciolatka) z papieru kształty sylwetki człowieka i dorysował oczy, usta i tak dalej, to prawdopodobnie 90% widzów nie zauważyło by różnicy. Nie ma tam żadnej gry aktorskiej, dialogi natomiast są suche, pozbawione głębi, patosu, emocji. Panie reżyserze, słowa „Zabijmy tą dziwkę”, w odniesieniu do mitologicznego stworzenia, nie wzbudzają ani przerażenia, ani niepewności, ani zaciekawienia. Jedynie politowanie nad (dziesięcioletnimi) scenarzystami.

Meduza… z którą walczył dżin!

3D

O tak! 3D! odkrycie XXI wieku! Obrazy wychodzące poza ekran kinowy i niemal lecące wprost na widownię … tia … gdyby zrobić w tym filmie właśnie coś takiego, to może i to 3D miało by sens, a ja wiedziałbym dlaczego i poco zapłaciłem o 7 złotych więcej za bilet.
Przez część seansu miałem zdjęte okulary i poza rozmazanymi napisami i konturami postaci nie było żadnej różnicy. W tym filmie nie było niczego, co nadawało by się na pokazanie z użyciem technologi 3D. Żałosne!

Dżin !!

Dwie fajne rzeczy

Po wyjściu z kina stwierdziłem, że w zasadzie były tylko dwie rzeczy które były warte tego by iść do kina akurat w tym czasie i akurat na ten film.
1) Dżiny.
Pomysł na przedstawienie dżinów w tym filmie był w moim przekonaniu nawet nawet, co więcej- gdyby zrobić film traktujący tylko o tych postaciach, przedstawiających fabułę filmu z ich perspektywy, to było by całkiem udane widowisko. Dżin ze „Starcia Tytanów” to oficjalnie moja jedna z ulubionych postaci z filmów.
2) Czas
Dzięki temu że poszedłem do kina, mój czas oczekiwania na wyjście z kolegami na pizze skrócił się z sześciu godzin do czterech.

i to właśnie dzięki tym dwóm rzeczom, postanowiłem podnieść swoją ostateczną ocenę „Tytanów” , aż o dwa punkty.

2/10 Strata czasu, pieniędzy