dark-night-icon

, , , , ,

Ludzie dużo krzyczeli, niekiedy i nawet skandowali; Zebrało się wiele chwalebnych recenzji, chwalących kunszt twórców przeboju kinowego. Film stał się już jednym z najlepszych filmów wszech czasów- według statystyk. Skuszony nie reklamą, nie szumem, ale ciekawością- nie popędziłem, a poszedłem spacerem do kina z myślą- premierę ominąłem, ale za to nie będzie tłoku, no i zarezerwowałem sobie najlepsze miejsce na sali- z fotelem nawet.

Nie powiem- film niezły jest, nawet wypaśny, a nawet- trudny do zapomnienia i poszlutkowania… Takie było moje przekonanie  na chwilę po wyjściu z kina. Następnego dnia, kiedy emocje już opadły, przypomniało mi się coś co zwróciło moją uwagę gdy jeszcze byłem w sali kinowej: Jest Joker, jest „Jokerowy Chaos”, jest dużo „ciemności i mroku”,… więc dlaczego film nie nazywa się „Joker”, albo przynajmniej „Joker i Batman”? ” Mroczny rycerz „?- wolne żarty. Batmana to tam było (w porównaniu z poprzednią częścią i wbrew oczekiwaniom) tyle co kot napłakał. Dobrze że przynajmniej film był nieprzeciętnie długi, więc momentów z Człowiekiem Nietoperzem ustawionym w środku obiektywu było nawet kilka.

Ogólnie film jest dobry. Ma wszystko to co film o Batmanie powinien zawierać- mrok, tajemniczość, zakłamanie, intrygę, szaleństwo, zło itd. (i inne fajne słowa). Zawiera również to, co powinien zawierać dobry film o Jokerze- zło i szaleństwo w czystej postaci.  Tak czy inaczej- Joker jest tym kim być powinien– człowiekiem z białą twarzą i ogromnym uśmiechem. Gorzej z Brucem Waynem. Raczej nie można o nim powiedzieć nic konkretnego- w przeciwieństwie do pierwszej części. Bruce jest… po prostu jest i robi szum. Batman też się nie popisał- raczej nie wychyla się i nie prezentuje nowych sztuczek, nowych gadżetów (co ?! batman bez gadżetów ?! co to ma kurde bele być !!??).

Gdyby chociaż pokazać odbudowaną rezydencję Waynów, albo jaskinię z nietoperzami- nie, nic- nie ma. Lepiej przedstawić lokum milionera z tajemnicą jako ekskluzywny apartament i pusta hala z komputerkiem i trzema monitorkami do analizowania informacji i opracowywania super planu- a wszystko to w beznadziejnie pustej, dużej i jasnej (?!) przestrzeni. Żenada.

Aby nie mówić więcej o tym co było źle i nie dobrze zrobione w tym filmie, wystarczy powiedzieć jedno słówko- Joker. Joker ratuje sytuację. Robi wszystko, powoduje wszystkie zdarzenia, ma wpływ na wszystko, ale za to jest beznadziejnym kłamcą. Jak można twierdzić że jest się szaleńcem bez motywu, skoro wszystko jest zaplanowane- dokładnie wszystko.

Na szczęście pojedyncze sceny, pojedyncze wątki kreują bardzo dobry obraz i ciepło w sercu fana komiksów DC. Efekty, muzyka, kostiumy, gra światła i cienia, brutalność, język- wszystko jest takie jakie być powinno w komiksie; a skoro tak, to znaczy że film jest dobrą adaptacją.

Ogólna ocena jest następująca- rewelacja, coś niesamowitego.  Polecam żeby pójść zobaczyć film- warto- jeśli nie z sentymentu do DC Comics, to z zamiłowania do kina akcji, jeśli nie, to  z zamiłowania do kryminału, jeśli nie to do horroru, jeśli nie to dla przyjemności (!!).

Obywatelu- idź zobacz ten film