crown-icon

, ,

Ostatnio pisałem o tym że zbiórki publiczne zaczynają być trendi i że może to przynieść wiele dobrego zarówno osobom, które mają pomysł na biznes a nie mają odpowiednich środków do jego realizacji, oraz tym którzy chcieliby nieść światło nadziei i pomagać innym w realizacji ich marzeń, nie ponosząc gigantycznych opłat- czasem wystarczy jedna złotówka, aby stworzyć coś nowego lub ulepszyć to co już istnieje. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji uważa jednak inaczej – nad wszystkim powinno czuwać Państwo- kto komu i za ile. Czy aby na pewno? 

Zanim ruszycie na krucjatę w sprawie wolnego internetu, wyjmiecie z szafy transparenty „Anty-ACTA” i przemalujecie je na „Shut up and take my money„, pozwólcie że nieco przybliżę wam sedno sprawy.

krótkie wprowadzenie Krzysztofa Gonciarza

Co to jest?

Crowd funding w najprostszy sposób można określić jako zbiorową współpracę, opierającą się na zaufaniu, w której wiele podmiotów zbiera pieniądze i inne zasoby razem, po to aby móc je potem przeznaczyć na dowolny, wcześniej ustalony cel – może to być pomoc organizacji lub osobom prywatnym. Przykładowo:

  1. Partia poza rządowa, początkujący artysta, niedawno otwarta mała firemka, niezależni twórcy oprogramowania- ogłaszają, że potrzebują pieniędzy na rozwinięcie swojej działalności. Dodatkowo tworzą specjalny kanał dystrybucji, który pozwala na zbieranie datków, odnotowywanie danych tele-adresowych darczyńców i tym podobne.
  2. Osoby, które uważają że poglądy, polityka, światopogląd tych ogranizacji poktywa się z ich własnym, mają możliwość dokonania dowolnej ustalonej przez siebie wpłaty za pośrednictwem specjalnego kanału dystybucyjnego.
  3. Po zabraniu oczekiwanej kwoty lub po upływie ustalonego czasu trwania zbiórki, z otrzymanej sumy środków organizacja oddziela tę część która stanowi podatek dochodowy i podatek od darowizn- reszta zostaje u nich.

Taki model Zbiórek publicznych zakłada, że każdy dowolny podmiot w każdym dowolnym momencie jest w stanie zorganizować taką akcję bez konieczności jej rejestrowania. Według projektu nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych, każda jedna tego typu akcje będzie musiała być zarejestrowana i zatwierdzona. Poniżej zamieszczam treść nowelizacji:

1) art. 1 otrzymuje brzmienie:

„Art. 1. Wszelkie publiczne zbieranie ofiar w środkach pieniężnych lub naturze na pewien z góry określony cel wymaga uprzedniego pozwolenia władzy.”

2) art. 5 otrzymuje brzmienie:

„Art. 5. Minister właściwy do spraw administracji publicznej określi, w drodze rozporządzenia, sposoby przeprowadzania zbiórek publicznych i zakres kontroli nad ich przeprowadzaniem, uwzględniając zwłaszcza potrzebę zapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa zbieranych ofiar oraz zróżnicowanie form przekazywania ofiar, w tym z wykorzystaniem instrumentów płatniczych. Rozporządzenie określi w szczególności formy prowadzenia zbiórek publicznych, miejsca ich prowadzenia, niezbędne dane, jakie powinien zawierać plan przeprowadzania zbiórki, sposoby sporządzania dokumentacji dotyczącej przebiegu akcji zbiórkowej, wymogi, jakim powinna odpowiadać legitymacja osoby przeprowadzającej zbiórkę publiczną, oraz niezbędne informacje, jakie powinno zawierać publiczne ogłoszenie wyników zbiórki uwzględniając zapewnienie przejrzystości i jawności prowadzonych zbiórek publicznych.”.

Konieczność każdorazowej rejestracji zbiórek w automatyczny sposób zaburza płynność ich powstawania i rozwoju i może się przyczynić do śmierci tej idei.

Czy minister Boni znowu strzela sobie w kolano?

To trochę smutne, że gdy reszta świata idzie za pan brat z internetową modą na lepszą kooperację, Polska pozostaje w tyle, w dziwnym gnuśnym systemie który nie toleruje niekontrolowanej wolności.

 Co możemy zrobić?

  • Bądź na bieżąco, interesuj się, bądź aktywny internauto;
  • śledź Polekise Towarzystwo CrownFundingu na facebooku – jest to organizacja non-profit zajmująca się szerzeniem wiedzy na temat zbiórek publicznych i tego jak takie podejście do finansowania może zmienić świat;

 Inne pomocne linki :