sony-gaikai-icon

, , ,

Dziwna strategia dla kogoś kto opiera swoją potęgę na dobrze opatentowanym hardwarze. Sony postanowiło kupić platformę cloud-gamingową Gaikai. Czy w tym szaleństwie jest metoda? 

Słowem wstępu- Gaikai to platforma umożliwiająca granie w chmurze, z wykorzystaniem przeglądarki i zainstalowanie najnowszej wersji Javy na dostępnym urządzeniu. W praktyce oznacza to tyle, że posiadając dowolne urządzenie z dostępem do internetu, możemy cieszyć się grami z PC, niezależnie od hardware’u. Wszystkie operacje obliczeniowe dokonuje serwer, natomiast do nas trafia już przetworzony obraz i dźwięk.

Prezentacja możliwości Gaikai na Google I/O – notabene, na przykładize gry Polskiego studia People Can Fly – Bullet Storm

Dyrektorzy Sony zapewne liczą na to, że posiadanie technologii streamowania gier z sieci, da im zielone światło do zdominowania jeszcze nie ukształtowanego na dobre rynku grania w chmurze.  Kosztowało ich to zaledwie 380 milionów dolarów i jak sami twierdzą:

Łącząc możliwości Gaikai, w tym siłę technologiczną rozwiązania i talenty jego inżynierów, z obszerną znajomością platform do gier oraz doświadczeniem Sony Computer Entertainment, zapewnimy użytkownikom niespotykaną rozrywkę z chmury.

Śmiała, a zarazem dziwna to decyzja. Z jednej strony firma odnotowuje straty jak nigdy dotąd i zamyka kolejne studia deweloperskie(Zipper Interactive, BigBig), a z drugiej strony decyduje się na inwestowanie w nowe technologie( = brzytwa ? ).

Co wykupienie Gaikai’a może oznaczać dla graczy? Prawdopodobnie tylko tyle i aż tyle, że PlayStation 4 będzie w dużej mierze opierało się na tej usłudze. Poza tym, możemy się spodziewać że nowa linia telewizorów i innych urządzeń z ekranem tego producenta będzie posiadała przygotowany interface i software do tego aby korzystać z tej usługi. W ten sposób Sony staje się firmą sprzedającą konsole do gier, i program który sprawia że posiadanie konsoli do gier nie jest wymagane- ciekawa koncepcja.

Jen-Hsun Huang – Nvidia CEO opowiada o cloud-gamingu (19 maja 2012)

Oznacza to, że powstanie kolejna linia frontu. Onlive, platforma grania w chmurze która już zodała przekonać do siebie rzesze niedzielnych graczy, musi od teraz mieć się na baczności.