500-in-1-150in1-title.png

, , , , ,

Dawno temu, kiedy nie było pracy, nie było szkoły- dom był pełny ludzi. Pamiętam, że kiedyś to było zwyczajne i nikogo to nie ruszało. Te czasy minęły i zostały tylko wspomnienia, ale wspomnienia wciąż żyją- ale żeby żyło im się lepiej, wciąż szukam artefaktów przeszłości. Jeden z nich właśnie wpadł mi w ręce. 

Jak już wspomniałem, swój dom wspominam jako zawsze pełny- zawsze ktoś tam był, rodzice albo rodzeństwo. Zawsze było  kogo zaczepić, albo pogadać. Zawsze było też coś, co można było robić razem. Jedną z nich był symbol lat 90’tych w ogóle, przedmiot który również znacie, lub poznacie jeśli będzie wam zależeć na poznaniu istotnych elementów przeszłości, które ukształtowały obecnych dorosłych lub dorastających. To mały plastikowy przedmiot, zwykle pochodził z bazaru. Czasem był okrągły, czasem prostokątny- w zasadzie u każdego wyglądał inaczej. Najważniejsze, że u każdego działały te same karty i można było się nimi wymieniać lub pożyczać. Pegasus, bo o nim mowa, jest jedną z przyczyn dla których dzisiaj chcę uczestniczyć w świecie gamedevu. Świadomość tego, że zmaterializowana forma świadomości i warsztatu, może nie tylko przetwać lata, ale co ważniejsze- może przynieść radość ludziom- zawsze budziła we mnie zainteresowanie.

Moi koledzy mogli pochwalić się liczną kolekcją cartrige’y- ja miałem jeden- „190in1”. Mi to wystarczyło. 20 wersji mario, 20 wersji dr mario, 20 wersji czołgów… czego więcej może chcieć 5 letni odkrywca świata cyfrowego? Jedna karta wystarczyła, aby zająć mnie na długie godziny. Teraz jak o tym myślę i wspominam słoneczny dzień spędzony w pokoju przed telewizorem, na dywanie (jedyne słuszne miejsce), z bratem i siostrą (idealny skład), talerzem kanapek(a jakże) i herbatą(prosta sprawa)- nie żałuję 😀 Te czasy minęły i nic nie zostało- maszyna uległa zniszczeniu z czasem, kable się poniszczyły, pady się rozpadły, nawet cartrige utracił swoją obudowę- pozostała sama goła, zielona płytka scalona.

Z biegiem czasu, zacząłem zdawać sobie sprawę z tego, jak unikalne było to doświadczenie, a moje zdziwienie było przeciw proporcjonalne do uczucia normalności jakie towarzyszyło mi lata temu. Obecnie trudno jest dorwać te konsolowe podróbki, a przynajmniej w dobrej jakości, działające, lub oryginalne (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, tak – jest coś takiego jak oryginalny pegasus 😉 ). Najbardziej natomiast zdziwiło mnie to jak trudno jest dostać taki cartrige jaki ja miałem. Krótkie śledztwo w internecie zdradziło tożsamość winowajcy, ale nawet to nie pomogło w pozyskaniu działającej, nie uszkodzonej kopii.

Co takiego było unikalnego w cartrige’u ? Cóż, pewnie dla was nic, ale dla mnie zawsze będzie, a muzyka przewodnia już wryła mi się w pamięć i tam pozostanie jeszcze długo.

Poznajecie? Pewnie tak, ale kto by się przyznawał do tego że oglądał film Unchained, albo film Ghost. To co słychać w tle to Unchained Melody w wersji nagranej przez Righteous Brothers w 1965, a pierwotnie muzyka przewodnia filmu Unchained z 1955 roku. Okazało się, że sam cartrige posiada swoją specjalną nazwę, choć niezbyt oryginalną- Unchained Melody Multicart i został wydany w wielu wersjach.

Piosenka Unchained Melody została wydana 60 lat temu i wciąż można słyszeć jej reinterpretacje, lub po prostu inne wersje. O tym, że wywarła duży wpływ na świat muzyki XX wieku, może świadczyć chociażby fakt, że komuś chciało się ją programować na multikarcie 😉 Dzisiaj znajdziesz ją w ponad 500 wersjach, śpiewanych w kilkudziesięciu różnych językach.

Cóż, każdy ma swoje bziki. Powiedzmy że to jest jeden z moich 😉 Co ciekawe, pierwszy raz usłyszałem tę piosenkę właśnie na dywanie przed telewizorem z padem w rękach, kiedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak bardzo słowa tego utworu będą mi bliskie.

Po zakupie „nowego” pegasusa udało się uruchomić płytę scaloną. Z kilkoma komplikacjami przy starcie udało się ją uruchomić bez szumów, bez przekłamań, bez zacięć. Siadłem na dywanie i piłem herbatę.

linki dodatkowe: