,

W czasach gdy przeciętną grą na PC jest gra przeglądarkowa, a firma produkująca gry na Facebooka, ma większy udział w rynku niż EA, niczego nie można być pewnym. Trudno jednoznacznie określić, do czego zmierza branża gier wideo- w kierunku totalnej casual’izacji i degeneracji, czy wszechobecnych mikro-transakcji. Wśród całego tego zamętu, nie da się nie zauważyć degeneracji, że game developerzy przykładają coraz więcej wagi do kamery w oczach. Czy czeka nas era fps’ów? 

Nie żebym jakoś specjalnie nie lubił tego gatunku. Wręcz przeciwnie- darze wielkim uznaniem tych którzy włożyli pracę nad Stalkerem, Modern Warfare, czy Borderlands. Pamiętam czasy, kiedy całe dnie potrafiłem spędzić wyżynając hordy demonów w Doomie, Heretic’u, Bloodzie. Strzelanek które zapadły mi w pamięć jest oczywiście znacznie więcej, ale nie w tym rzecz. W mojej opinii łatwo jest sprzedać FPS’a– nie musi on zawierać treści, ale gdy ją ma to jest nawet lepiej. Dzisiaj dobrą strzelankę ocenia się przez pryzmat grafiki i multi. Przekazwane treści, nauka i styl świata przedstawionego schodzą na dalszy plan.

Nie potrzebne są rpg’owe dialogii z postaciami tła, rozwiązywanie zagadek środowiskowych. Wystarczy ustawić kamerę w miejscu oczu (i już mamy załatwioną sprawę imersji), a w prawym dolnym roku lufę karabinu(najlepiej jakiś dobrze znany, żeby łatwo było skojarzyć- najlepiej wziąć taki który już był w użyciu z miliard razy), no i na środku ekranu celownik( mamy załatwiony problem z ‚nie wiem co robić’). Główne reguły rządzące tym gatunkiem pozostają w większości przypadków niezmienne- aby wygrać należy:

  1. iść do przodu
  2. zabić wszystkich przeciwników
  3. dojść do końca planszy

Nie ma już natomiast czegoś takiego jak konieczność utrzymania się przy życiu- częste checkpointy, szybkie respawny i automatycznie regenerujące się zdrowie, likwidują potrzebę istnienia paska zdrowia, a tym samym wystrzegania się postrzałów. W ten sposób grę przechodzi się bez postojów, jednym ciągiem, szybko, prosto i gładko- i niech tak będzie- są ludzie którym taki sposób gry, mało angażujący i szybki, pasuje. Czy to oznacza to jednak, że należy brać stare maki gier i przerabiać je na FPS’y ? Zaupełnie tak jakby brakowało pomysłów na to o czym zrobić grę, a przecież tak jak już wposmniałem- w przypadku strzelanek mało istotne jest środkowisko- ważne by dobrze się strzelalo- przyjemnie i z satysfakcją.

Tym czasem, stoimy w obliczu ery FPS’ów od niechcenia. Niech za przykład posłuży kilka zbliżających się premier.

X-com

Dawniej strategia turowa, dziś strzelanka.

Syndicate

Stworzona przez nieistniejące już studio Bullfrog strategia  z elementami zręcznościowymi, przeobraziła się w cyberpunkową zabijankę.

Max Payne 3

Inspirator slow motion i kamery podąrzającej za pociskami, również idzie w kamere w oczach.

Czy wszystkie klasyki czeka ten sam los? Skończyć jako ładna, błyszcząca zabawka niedzielnych graczy? Każda z wyżej wymienionych gier miała coś w sobie- coś unikalnego, kultowego, coś co wyróżniało ją z pośród tłumu. Będąc strzelankiami, stracą na unikalności, będą takie same, szybko się znudzą i wszyscy o nich zapomną. Jedyne co zostanie to zszargana dobra opinia starej marki.  Brakuje tylko, żeby jeszcze to samo zrobili z Mario… a nie, zaraz…

Silnik do tworzenia FPS’ów.

Jakby tego było mało, jakiś czas temu, Crytek, firma odpowiedzialna za grę Crysis, wypuściła do sieci darmowy odpowiednik swoijego silnika graficznego CryEngine Sandbox. Główną, powtarzającą się w sieci informacją opisującą ten silnik jest – „środowisko graficzne do tworzenia FPS’ów” – ręce, uszy i paznokcie opadają.