, , , , ,

Tworząc wpis o mobilnym graniu, długo zastanawiałem się czy dodać do tego zestawienia telefony. Okazuje się jednak, że ilość przykładów tego zjawiska jest dostateczna, aby poświęcić temu osobny artykuł, osobną analizę i osobną, dedykowaną analizę. Nie można jeszcze mówić o bogatej linii telefonów przeznaczonych do grania, ani o całkowicie osobnej gałęzi przemysłu growego z przeznaczeniem na telefony. Obecnie wszystko się łączy- telefony, tablety, komputery, gry przeglądarkowe itd. Ci, którzy uważnie przyglądają się rynkowi telefonów komórkowych, dostrzegą jednak pewien ultra hipsterski trend, inaczej zwany koszmarnym snem deweloperów.

Błędne koło

Obecnie mamy doczynienia z co najmniej kilkoma telefonami o których można powiedzieć, że są stworzone z myślą o graniu i jak pokazuje historia- ich żywot był krótki i mało owocny. Z pośród wszystkich możliwych scenariuszy jakie można obrać przy kampanii marketingowej telefonów komórkowych, najmroczniejszym z nich zdaje się być hasło przewodnie ‚telefon dla graczy’. Po pewnym czasie pomysł upada, a za kilka lat powraca w nowej, super lepszej odsłonie, która wcale wiele nowego nie wnosi do tematu- i tak od conajmniej 10 lat, trwa to błędne koło. Jak do tej pory nikt nie był w stanie poradzić sobie z tym zagadnieniem i nie wiadomo czy ktokolwiek i kiedykolwiek sobie z tym poradzi.

Wprawdzie dziś sytuacja wygląda już nieco inaczej, bo  gry na telefon nie są już tematem tabu, a stanowią już swego rodzaju wartość dodaną. Żaden z producentów nie  przyzna się szczerze że pracuje nad nową platformą do grania mobilnego, ale za to chcą sprostać oczekiwaniom możliwie największej grupie odbiorców, a wiadomo- jak coś jest do wszystkiego, to musi być też do niczego.

Wciąż trwają starania, by w pełni wchwycić ten segment rynku i różnego rodzaju firmy próbowały już swoich sił. Niektóre z nich odpadły w przedbiegach, inne próbują pójść ścieżką wizjonerstwa, jeszcze inni starają się skutecznie i w pełni wypełnić lukę pomiędzy graniem klawiaturą i myszką, a graniem na małym ekranie na wykładach na  uczelni.

W zasadzie, od czasów nowożytnych (czytaj – pojawienia się telefonii komórkowej w Polsce) grano na komórkach. Początkowo był to tylko pong, snake, arkanoid i inne zapomniane twory Atari.

Klęska Nokia N-Gage

Jako pierwsza, temat postanowiła podjąć Nokia, wypuszczając w 2003 roku telefon służący do grania. W ten sposób, Nokia podjęła się ciężkiej i mało owocnej walki o klienta. Duża konkurencja ze strony Nintendo, które w tamtym czasie lansowało się swoim GameBoy’em w entej wersji, skutecznie pokrzyżowały plany na przejęcie rynku grania mobilnego. Nie był to jednak jedyny, ani tym bardziej główny powód dla której N-Gage poniósł sromotną klęskę.

N-Gage

N-Gage nie był ani dobrym telefonem, ani dobrą konsolą, a lądując pośrodku jako urządzenie średnie i nie nadające się ani do jednego ani do drugiego, zwyczajnie odpadło, zanim zdążyło rozwinąć skrzydła. Niedługo po premierze, na rynek weszło pierwsze PSP, które w zasadzie totalnie pozamiatało i nie dało szansy na dalsze istnienie N-Gage na rynku.

Nie pomogła super kampania reklamowa, ani bogata biblioteka gier na start, w skład których wchodziły między innymi: Call of Duty, Tomb Raider: Starring Lara Croft, Spliter Cell: Team Stlealth Actions.

Nokia N-Gage qd

W między czasie próbowano przypomnieć konsumentom o marce zmieniając ją. Nokia postanowiła wystawić na rynek odpicowaną wersję swojego tworu, czyli N-Gage qd. Nieco mniejsza, obsługująca MMS’y wersja komórki do grania również nie odniosła sukcesu i przynajmniej na razie- Nokia musiała obyć się smakiem.

Chwilowa reaktywacja N-Gage 2.0

Marzenie o graniu na komórce umarło, wszyscy o nim zapomnieli i nikt już nawet nie wie co to jest sidetalking. Nokia nie zamierzała jednak porzucić swoich planów co do tworzenia własnej platformy growej. Dzięki wyrwałości fińskich inżynierów, udało się przemienić N-Gage z platformy hardware’owej w software’ową. N-Gage 2.0 wystartowało w 2008 roku, ze wsparciem dla ponad 20 modeli telefonów Nokii. Kupowanie gier drogą elektroniczną i przechowywanie ich w chmurze stało się rzeczywistością, ale niestety nie na długo. Wraz z końcem 2010 roku Nokia zamknęła wszystkie serwery i serwisy sprzedaży gier na tę platformę, odcinając równocześnie posiadaczy platformy od dalszych aktualizacji, a rezultacie do ostatecznej śmierci idei N-Gage.

Wkład Samsunga

Samsung również postanowił dodać swoje 5 groszy do tej wojny o pozyskanie nowych konsumentów, wypuszczając w model SCH-B550, a w 2007- Anycall 5200.

Samsung SCH-B550 mógł przyciągnąć sporym jak na tamte czasy dotkowym wyświetlaczem 2.3 cala, ciekawym designem i wsparciem dla gier 3D- cokolwiek miałoby to nie znaczyć. Ten pomysł również nie spotkał się z dobrym odbiorem. O całej sprawie zapomniano i zaczęto produkować co innego.

Dziwny telefon, który nie dość że dobrze wygląda, to jeszcze jest jako tako funkcjonalny, wyprodukowała i wypromowała w 2007 roku równie firma Samsung Anycall- siostra oryginalnego Samsunga, z siedzibą w Seulu.

prezentacja Anycall 5200

Telefon Anycall 5200, z Windowsem Mobile, z wysuwanym z pod spodu padem i przciskami numerycznymi, ujżał światło dzienne w 2007 roku. Nie zdołał on jednak przebić się do szerszego grona odbiorców. Lobby?

Sony Ericsson i jego Xperia PLAY

Xperia PLAY jest nazywana przez niektórych PSP Phone. Jest to dość zbliżone do prawdy, zwłaszcza, że telefon posiada licencję PlayStation i co ciekawe, obecnie można znaleźć sporo gier, które faktycznie zostały przeportowane z oryginalnej konsoli stacjonarnej na to dzwoniące cacko.

Standardową dla rozsuwanego telefonu klawiaturę qwerty zastąpiono przyciskami z kontrolera od PlayStatnion. Z uwagi na brak możliwości wmontowaniu analogów, konieczne był posłużenie się sensorami dotykowymi, które po nie kąt mają przypominać doświadczenie z oryginalnego kontrolera.

prezentacja Xperia PLAY

Nie należy jednak oczekiwać super jakości ani pełni grywalności z konsoli stacjonarnej. Nie można zapomnieć, że Xperia PLAY jest telefonen, a zatem powinien się spełniać również jako urządzenie komunikacyjne.

Również zabrakło dopracowania pod względem technicznym- słabe kąty widzenia, słaba jasność ekranu

Ploteczki o telefonie od Sony

Wróbelki ćwierkają, że Sony szykuje się na wypuszczenie telefonu, który nie tylko byłby sygnowany logiem PlayStation, ale śmiało można by o nim mówić jako o przedstawicielu kolejnej generacji konsol przenośnych. Telefon miałby dołączyć do rodziny urządzeń tworzonych już teraz przez sony, m.in. telewizory, tablety, a użytkownicy mogliby się cieszyć pełną integracją wszystkich tych gadżetów za pomocą PlayMemories.

Doczepki

Wiecie kto zarabia na sprzęcie Apple’a? Oczywiście Apple(pff), ale poza tym- każdy kto wymyśli jakiś super gadżet, który można doczepić, zaczepić, podczepić, przyczepić, wszczepić, podłączyć lub przylepić. Jak nie trudno zgadnąć- ktoś wpadł na pomysł aby produkować i sprzedawać doczepkę do iPod’a Touch, która dodaje do tego sprzętu przyciski pomagające w graniu.

krótki przegląd iControlPad

Przykładowy iControlPad- cóż za oryginalna nazwa- posiada D-pad, cztery przyciski akcji i dwa przyciski menu, czyli wszystko to czym mogliśmy się cieszyć za czasów  SNES’a. Z jednej strony fajnie, że ktoś znalazł sposób jak zarobić, z drugiej strony- fajnie że ktoś pomyślał o potrzebie nie smyrania ekranu paluchami.

Firma Gametel również postanowiła obrać osobną drogą, starając się wypełnić przestrzeń pomiędzy przykrym smyraniem ekranu smatrphone’a, a super ergonomicznym kontrolerem. Ich produkt to w istocie doczepiany kontroler, współpracujący z telefonem przez bluetooth- proste i genialne zarazem.

doczepiany kontroler od Gametela

Kontroler wcale nie jest rozbudowany(jeden d-pad, cztery przyciski akcji, dwa przyciski opcji[start i select]), ale pozwala na uwolnienie telefonów i tabletów od dotyku tłustych palców. Dodatkowa atrakcja, to możliwość grania w trybie multi, przy użyciu dwóch kontrolerów. Kolejna cech urządzenia przemawiająca na jego korzyść to  możliwość współpracy z każdym tabletem i telefonem obsługującym bluetooth.

Po ciemnej stronie

Oczywiście, poza tymi które zostały wymienione w tym wpisie, istnieją zapewne inne telefony do grania. Nie udało mi się jednak potwierdzić ich istnienia, a tym bardziej zgarnąć nieco więcej informacji na ich temat. Być może modeli telefonów gamingowych było więcej? Może było ich całe mnóstwo?

Kolejna sprawa nad którą można się zastanowić, to to czy pogoń za dostosowaniem hardware’u od strony wyglądu do grania mobilnego ma jeszcze jakikolwiek sens. Hajp na ładne gry obsługiwane wyłącznie ekranem dotykowym rozpoczęty przez Appla, dowodzi że sprzęt musi nie tyle być wszystko-mogący co jego obsługa musi stać na jak najwyższym poziomie. Im mniej użytkownik musi wnikać w strukturę logiki i kodu tym lepiej- liczy się efekt końcowy. Komu w takim razie zależy dzisiaj na tym aby sprzęt nie tylko działał ale również dobrze się prezentował? Może nikomu, a wszystko rozchodzi się tylko o skojarzenie gry=kontroler?

PS. W czasie gry niejedno z telefonem może się wydarzyć – w razie awarii czy rozbicia wyświetlacza oddaj go lepiej do sprawdzonego serwisu telefonów, który naprawia smartfony od wielu lat np. ten: http://prestigegsm.pl/